Operacja „Davos”. Jak dostać się na Światowe Forum Ekonomiczne, gdy niebo jest zamknięte?
Styczeń w Szwajcarii to koszmar logistyczny dla amatorów i żniwa dla profesjonalistów. Analizujemy, jak wygląda transport VIP podczas najważniejszego spotkania biznesowego świata.
Korki w chmurach
Podczas Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) przestrzeń powietrzna nad Zurychem (ZRH) i Dübendorfem przypomina godzinę szczytu w centrum Warszawy. Setki odrzutowców próbują wylądować w tym samym oknie czasowym. Oczekiwanie na slot (pozwolenie na lądowanie) może trwać godzinami, jeśli nie zostało zarezerwowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Strategia „Heli-Shuttle”
Do samego Davos odrzutowcem nie dolecisz. Najbliższe duże lotnisko to Zurych. Stamtąd droga lądowa zajmuje ponad 2 godziny (często w śnieżycy). Rozwiązanie? Śmigłowiec.
W Phoenix Portal organizujemy to w systemie „wing-to-rotor”. Twój odrzutowiec ląduje w Zurychu, a na płycie, zaledwie 50 metrów dalej, czeka już rozgrzany Airbus H145. Czas przelotu do Davos? 35 minut. Widoki? Bezcenne. Efektywność? Maksymalna.
Wyzwania bezpieczeństwa
WEF to strefa podwyższonego ryzyka. Obowiązują strefy zakazu lotów (No-Fly Zones), a listy pasażerów są weryfikowane przez służby specjalne. Dlatego w przypadku lotów do Davos wymagamy przesłania skanów paszportów na 72h przed wylotem. Tutaj nie ma miejsca na spontaniczność „last minute”.